Menu

Mama Na Palniku - kulinarny blog młodej mamy: o kuchni, dzieciach i macierzyństwie

Przepisy na szybkie i smaczne potrawy, opatrzone dziecięcym humorem, rodzinnymi perypetiami i refleksjami na temat macierzyństwa.

Placuszki rybne

mamanapalniku

To danie zarówno dla tych, którzy lubią ryby, jak i tych, którzy za nimi nie przepadają. Placuszki to sprytny pomysł na przemycenie ryb do jadłospisu dzieci, które jeść ich nie chcą. Smakują jak placki ziemniaczane (a te są przecież uwielbiane przez większość małych brzuszków), tyle, że więcej w nich ryby, niż ziemniaków.

 

Według zaleceń, dziecko powinno 1-2 razy tygodniowo spożywać ryby. Ciężko spełnić te kryteria, gdy mamy w domu małego niejadka, który kaprysi przy każdym posiłku. Pisałam już kiedyś, że długo miałam ten problem z moim młodszym synem - podczas każdego karmienia trzeba było mieć duże pokłady cierpliwości. A już mięsa i ryb nie jadał jakoś do drugiego roku życia. Przełamał się dopiero po zjedzeniu pulpetów z indyka. Niedawno też zasmakował w rybnych placuszkach.

A propos cierpliwości... To zdecydowanie jedna z tych cech, której uczą nas dzieci. I to nie dlatego, że same są cierpliwe - wręcz przeciwnie. W większości przypadków, nasze maluchy są w gorącej wodzie kąpane, muszą mieć wszystko już, teraz, natychmiast! Chcą wszystko robić błyskawicznie, energicznie i z rozmachem. I przez swój pośpiech robią błędy, które często, gęsto skutkują stratami, bałaganem i kataklizmami, które doprowadzają nas do furii. I właśnie w takich momentach musimy wykazać się spokojem i wyrozumiałością. Ale żeby nabyć tych umiejętności, potrzebujemy mnóstwa czasu. Czasu, by zrozumieć, że te małe istotki mają prawo się mylić, popełniać błędy, że dopiero poznają życie, uczą się i są głodne wiedzy. Tak bardzo głodne, że muszą "już", "teraz". Że chcą spróbować wszystkiego, chcą poznawać, doznawać. I to koniecznie samodzielnie, własnoręcznie. To właśnie w tych ich indywidualnych doświadczeniach musimy wykazać się dużą cierpliwością. Ja tej cierpliwości nauczyłam się dopiero po czterech latach...

Trudno byłoby zliczyć, ile razy ciśnienie wzrastało mi do granic możliwości, zaciskałam zęby z nerwów i mało nie wybuchłam z bezsilności, widząc rozlane na świeżo umytej podłodze picie, popisane mazakami ściany, wybrudzone farbami ubrania i kanapy, czy też ociągające się podczas wyjścia na spacer dziecko, które akurat wtedy ma przecież tysiące rzeczy do zrobienia... W końcu jednak zrozumiałam, że nie ma sensu się spinać, a impulsywna reakcja tylko pogarsza sytuację i nie przynosi ani oczekiwanego skutku, ani korzyści dla mnie, a tym bardziej dla dzieci. Im większym spokojem i cierpliwością się wykażemy, tym większy odniesiemy sukces.

Pamiętam tę chwilę - jakieś pół roku temu - kiedy zdałam sobie z tego sprawę i postanowiłam wyluzować, odpuścić i dać się wyszaleć moim dwóm rozbrykanym szkrabom. Bez upominania, rozstawiania po kątach i ciągłych zakazów. Powiedziałam sobie - "Niech się bawią, olewam, nie ma sensu wciąż się denerwować i stresować". Usiadłam przy kompie, by poszperać po necie i odpocząć. Do czasu, aż zobaczyłam porozrzucane po całym pokoju i kuchni płatki owsiane...

Wtedy właśnie po raz pierwszy mnie nie poniosło i ze spokojem wyjaśniłam maluchom, że zrobili źle. Chwila wspólnego sprzątania i było po problemie. Bez nerwów, bez zagryzania zębów, bez wpadania w szał.

Dzieci uczą cierpliwości. I dystansu do życia. Tego, że nie warto przejmować się błahostkami. Już nie wściekam się tak bardzo na wylany sok czy plamę po czekoladzie na dywanie. I cierpliwie czekam, aż moje dziecko - starsze, czy młodsze - skończy to, co zaczęło. Staram się nie pospieszać, nie naciskać. Nikt przecież nie lubi, gdy przerywa mu się jego twórcze zajęcie.

 


 

PLACUSZKI RYBNE

Składniki:

60 dag filetów z dorsza

3 ziemniaki

3 jajka

2 cebule

5 łyżek żółtego sera

1 szklanka mąki

3/4 szklanki mleka

3/4 szklanki oleju

sól

pieprz

cytryna

 

Rybę włożyć do wrzątku, gotować ok. 5 minut, rozdrobnić. Ziemniaki zetrzeć, cebulę pokroić. Połączyć rybę, ziemniaki, cebulę i jajka, wyrobić ze startym serem, mąką i mlekiem, przyprawić solą i pieprzem. Uformować placuszki i smażyć z dwóch stron na złoty kolor. Podawać z surówkami.

Smacznego!

 

 

© Mama Na Palniku - kulinarny blog młodej mamy: o kuchni, dzieciach i macierzyństwie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci