Menu

Mama Na Palniku - kulinarny blog młodej mamy: o kuchni, dzieciach i macierzyństwie

Przepisy na szybkie i smaczne potrawy, opatrzone dziecięcym humorem, rodzinnymi perypetiami i refleksjami na temat macierzyństwa.

Słodkie bułeczki z rodzynkami

mamanapalniku

Miękkie bułeczki mogą być doskonałą przekąską na podwieczorek, kolację czy rodzinny piknik. Zabrane na spacer, zaspokoją głód małych brzuszków naszych pociech. Twoje dziecko na pewno je polubi!

 

Słoneczne, ciepłe dni, kwitnące drzewa i kwiaty na łące. Na twarzach – uśmiechy, w sercach – radość, a w duszach - energia. Nie tylko przyroda budzi się wiosną do życia. W nas rozbudza zapał, chęć do działania, pragnienie wyjścia poza mury domu i najbliższą okolicę. To dla nas początek sezonu na rodzinne wycieczki. O ile tylko pogoda sprzyja.

Jeszcze gdy nie mieliśmy dzieci, uwielbialiśmy wyjeżdżać gdzieś z mężem. Gdy tylko mieliśmy wolny weekend, obieraliśmy ciekawy cel i wsiadaliśmy w samochód. Uwielbiam podróże, kocham poznawać świat, gdybym tylko mogła, ciągle byłabym w drodze. Gdy dzieci są małe, możliwości takich wyjazdów są mocno ograniczone. Ale gdy tylko trochę podrosną, to właśnie one motywują nas i skłaniają do podróży. Podróży zgoła odmiennych. Z dziećmi nie ma bowiem mowy o zwiedzaniu zabytków (które ubóstwiam!), muzeów czy zamków. Wycieczki z dziećmi mają za to inne walory. Odwiedzamy miejsca, do których z pewnością nigdy byśmy nie dotarli z własnego wyboru. Wszelkiej maści rodzinne parki atrakcji, dinolandy, miasteczka westernowe, rycerskie warownie, itp., itd. To przecież dla dzieci – myślimy sobie wcześniej - gdzie tam my, dorośli będziemy się pchać; toż to wstyd, porażka, beznadzieja... Oj, wiele byśmy stracili, gdyby nie nasze pociechy. To właśnie dzięki dzieciom, możemy choć przez chwilę poczuć się... dziećmi - spotkać oko w oko z dinozaurami, obejrzeć bajkę na seansie 6D, nakarmić sarnę i pokręcić się na karuzeli (chwała im za to)! Och, jak przyjemnie, przyjemnie dzieckiem być!


Jasne, że marzy mi się wypad znowu we dwójkę. Zobaczyć to, co chcę, zwiedzić to, co mnie ciekawi, robić to, na co mam ochotę. Pić wino na hotelowym balkonie i kosztować wieczornego drinka na plaży. Kąpać się w morzu pod osłoną nocy. Tak, marzy mi się. Ale lubię wyjeżdżać z dziećmi, lubię pokazywać im świat, lubię, gdy zasypiają w samochodowych fotelikach wymęczone wycieczką. Cieszy mnie, gdy długo potem starszy z entuzjazmem wspomina wyjazd, pamiętając wszystko, czego się podczas niego nauczył. Podróże kształcą. I te małe, i te duże. Nie musi to być od razu wypad na Riwierę Francuską, czy Wyspy Kanaryjskie. Nasz wspaniały świat jest w zasięgu ręki - nad pobliskim jeziorem, w parku, w lesie nieopodal miasta. Pamiętajmy, że nasze dzieci uwielbiają zadawać pytania, a na takiej rodzinnej wycieczce okazji do ich zadawania jest mnóstwo. Nam pozostaje tylko cierpliwie na nie odpowiadać. I odkrywać świat razem z naszymi dziećmi.

 

Okazji do rozmów o otaczającym nas świecie nie brakuje nawet podczas zwykłych, codziennych spacerów. Oto, w zeszłym tygodniu, w trakcie jednej z takich przechadzek, mój uwielbiający zgłębiać tajniki tego świata syn, lat niespełna cztery, pyta się:

  - Mamo, a dlaczego w środku Ziemi jest taki magnes, który nas przyciąga?

  - Bo gdyby nie było przyciągania ziemskiego, to byśmy nie mogli normalnie chodzić. Latalibyśmy w powietrzu, jak astronauci w kosmosie.

  - No ale dlaczego, jak Ziemia się obróci i jesteśmy do góry nogami, to nie spadamy?

  - Bo właśnie na tym polega, kochanie, przyciąganie ziemskie. Ten magnes w środku przyciąga nas i wszystko inne do Ziemi.

  - Nawet wtedy, gdy się obraca w dół? To dobrze! A czy Ziemia cały czas się kręci? Nawet teraz?

  - Tak, cały czas, tylko my tego nie odczuwamy. Ziemia kręci się w dwojaki sposób. Pokażę ci. Po pierwsze, wokół własnej osi, o tak! (i tu zademonstrowałam, kręcąc się w kółko). A po drugie, wokół Słońca. Zobacz, ty będziesz słoneczkiem, stój w miejscu. Ja jestem Ziemią i kręcę się wokół siebie, i jeszcze naokoło ciebie, o tak! (tu ponownie nastąpiła prezentacja). Rozumiesz już?

 

Zrozumiał. Zdaję sobie jednak sprawę, że obserwujący nas z daleka ludzie mogli nie zrozumieć. Przyznaję – można trochę zgłupieć na widok nawiedzonej matki dwójki małych chłopców, krążącej wokół jednego z nich. Na środku deptaka...

 

SŁODKIE BUŁECZKI Z RODZYNKAMI (ok. 12 bułek)

 

Składniki:

100 g rodzynek (wcześniej namoczyć)

500 g mąki

50 g masła

100 g cukru

1 torebka cukru waniliowego

1 torebka suszonych drożdży

3 g soli

ok. 300 ml wody

mleko do glazurowania

 

Przesiać mąkę i dokładnie wymieszać z drożdżami. Dodać pozostałe składniki. Na koniec wsypać odsączone z wody rodzynki. Wymieszać ciasto. Musi mieć ono konsystencję dobrze wyrobionej plasteliny. Odstawić w misie z pokrywką i odczekać, aż ciasto urośnie. Następnie jeszcze raz wymieszać masę i uformować bułki (najpierw posypać dłonie mąką, gdyż ciasto bardzo się klei).

Ułożyć bułki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować bułki z wierzchu niedużą ilością mleka.

Piec w temperaturze 200 stopni przez 15-20 minut.

 

Smacznego!

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Mawi] *.internetdsl.tpnet.pl

    Takie bułeczki to fantastyczny pomysł :) Nadają się na przekąskę do pracy :) Czy zamiast rodzynek mogę tam dać czekoladę? Dla mnie rodzynki są ok, ale np. dla moich pociech czekolada byłaby o niebo lepsza :)

    Pozdrawiam z Mawi :)

  • mamanapalniku

    Może być czekolada, orzechy, jagody. Pozdrawiam.

  • Gość: [Ramal] *.internetdsl.tpnet.pl

    Mniam! Kocham rodzynki (niestety jako jedyny w moim domu ;) A może na szczęście? :) i już wiem, co dzisiaj będę pichcił w kuchni :) A skoro piszesz, że można dodać też czekoladę (chociaż nie wiem, czy się nie rozpuści), to dla dzieci zrobię inną wersję :)

    Pozdrawiam!

© Mama Na Palniku - kulinarny blog młodej mamy: o kuchni, dzieciach i macierzyństwie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci